Maroko

Kolejny dzień

…ciąg dalszy

Wyjazd z muzykiem i producentem Naraska do Maroko, gdzie powstawał nowy album Wojtka z bluesmanami z pustyni (ⵜⵉⵛⵓⵎⴰⵔⴻⵏ). Tuareskie i Berberyjskie brzmienie oraz instrumenty. Ja to wszystko fotografowałem i filmowałem. Muzyka elektroniczna łączy się z korzeniami bluesa.

Kolejna część reportażu.

Lalla Takerkoust, Café Assif i okolice

Jest to ciąg dalszy poprzedniego wpisu, okolice Café Assif, potem pierwszy (za dnia) mój wyjazd w poszukiwaniu miejscówki na zdjęcia. Wieczór u Ayouba Houmanny w The Nomad’s Retreat i to co było we wspomnianym wyżej wpisie - nagrywanie.

Jest to wciąż ten sam dzień w którym przyleciałem, prawie nie spałem i w ogóle nie czułem zmęczenia. Praca z aparatem jest jak dopalacz dla mnie :D

Szukamy miejsc na pierwsze sesje zdjęciowe. Mijamy malutkie wioski w których wydaje się, że nikt nie mieszka. Bardzo dużo ludzi porusza się motocyklami. Każdy pozdrawia, macha nam i uśmiecha się. Im dalej w takie rdzenne miejsca, tym bardziej zachwycam się krajobrazem i kulturą, oraz tym, jacy mili i życzliwi są mieszkańcy.

portret muzyka Naraska na pustynnych wzgórzystych terenach Maroka

Pierwsze koty za płoty.
Zdjęcia które będą promować tę płytę, maksymalnie oddają jej klimat.

The Nomad's Retreats

Pierwszy dzień (jak pisałem we wcześniejszym wpisie) trwał długo. Nagrywanie, rozmowy, herbata, nagrywanie wokalu, gimbri (instrument wyglądający i brzmiący jak gitara basowa), dyskusje. Widać było zmęczenie i jednocześnie zapał i zajawkę.


 
 
Previous
Previous

Pilot i Mały Książę

Next
Next

Maroko