Maroko

Dzień podróży

Wyjazd z muzykiem i producentem Naraska do Maroko, gdzie powstawał nowy album Wojtka z muzykami z pustyni (ⵜⵉⵛⵓⵎⴰⵔⴻⵏ). Tuareskie i Berberyjskie brzmienie oraz instrumenty. Ja to wszystko fotografowałem i filmowałem. Muzyka elektroniczna łączy się z korzeniami bluesa.

Kolejna część reportażu. Dzień podróży…

Na południe - Część I

Tę część podzielę na dwa wpisy, bo tego dnia zrobiłem chyba najwięcej zdjęć (głównie z auta) choć większość doby spędziliśmy w aucie. Chciałbym trochę poopisywać co jest na fotografiach, no i w jednym wpisie będzie za duża ściana zdjęć.

Opuściliśmy Ayouba Houmanny bazę - The Nomad’s Retreat. Czekała nas długa podróż na południe, mapa pokazywała około 6,5h drogi (niedaleko granicy z Algierią). Celem naszym było miasto Tagounite, w którym mieliśmy spotkać się z grupą muzyków. Po drodze planowaliśmy zrobić rekonesans, gdzie można zrobić wideomix.

Zapakowani niemal po dach, jedziemy na południe Maroka.


Prawie 450km przez Maroko

google maps z wyznaczoną trasą

Bardzo optymistyczny scenariusz. Tylko 6:46min

Mieliśmy być na wieczór. Ale plany zmieniły się bardzo.

Pogoda była świetna - niecałe 20˚C i lekki wiaterek. Jechaliśmy, rozmawialiśmy, słuchaliśmy cały czas muzykę i rozprawialiśmy o Gnawie.
W przerwach na rozprostowanie kości i zjedzenie, znaleźliśmy czas i miejsca na sesje.

Muzyk Naraska wśród pejzaży marokańskich.

Piękno natury Maroka

Przez przełęcz TIZI N’TICHKA do Ajt Bin Haddu

Choć szybko zmęczenie dawało się we znaki, nie mogłem zasnąć - za oknem auta krajobraz zmieniał się nonstop. Kolorów skał i piasku nie byłem w stanie policzyć. Raz pustynia, raz strzeliste skały, co chwila jakaś senna wioska, potem lasy i oazy z palmami. Droga wiodła przez nieprawdopodobne miejsca. Mijając Tizi-N-Tichka (2260m) zmienił się diametralnie krajobraz.

Przystanek: Ajt Bin Haddu

Zatrzymaliśmy się w pięknym starym miasteczku Ajt Bin Haddu. Idziemy na szybki obiad w lokalnym bistro i zwiedzamy Ksar Aït-Ben-Haddou - stare fortyfikacje, w których m.in kręcili sceny Gladiatora czy Gry o Tron. Ale piękne miejsce! Przyjechaliśmy tam późnym popołudniem, kiedy światło było idealne i turystów prawie w ogóle. Wiało tam jak cholera (ponoć cały czas tam tak wieje) więc szybko skoczyliśmy na rozeznanie, gdzie będziemy robić wideomixa.

Ciąg dalszy nastapi.

Teraz ucinam wpis, i w kolejnym pojawią się zdjęcia z Ajt Bin Haddu oraz dalsza cześć dnia - w którym plany nam się zmieniły w mgnieniu oka.

Ksar Aït-Ben-Haddou

Ksar Aït-Ben-Haddou


 
 
Previous
Previous

Kraków

Next
Next

Tribalanga 2024