Tribalanga 2024

Taniec, muzyka i sztuka

odkryj Tribalangę

To moja pierwsza przygoda z festiwalem, i w ogóle z tak dużym wydarzeniem, gdzie muzyka elektroniczna i sztuka, pięknie jest połączona, na dodatek w takich okolicznościach przyrody, że ho ho. Dodam, że jestem wychowany na muzyce punk/hardcore i 99% koncertów na które jeździłem (i grałem z moimizespołami) są właśnie w tym nurcie. Zatem Tribalanga była dla mnie nowym doświadczeniem. Jadąc tam z moim przyjacielem Wojtkiem Naraska (posłuchaj!), żeby nagrać film z jego występu, nie nastawiałem się na uczestnictwo i zabawę. Wróciłem niewyspany, z toną nowych artystów na soundcloud i z poznanymi ciekawymi osobami.

Niestety, mój debiut na Tribalanga był krótki, musiałem wracać na drugi dzień, ale jedno jest pewne - chcę tam znowu być! Ta atmosfera, Ci ludzie i muzyka ma w sobie coś, co magnetyzuje.

Będzie to “grubaśny” wpis (~190 zdjęć).

Dzień 1.

Przyjechaliśmy (z Dominikiem, instrumentalistą podczas występu Naraski), na Podlasie dość późno w nocy, rozbiliśmy namiot, skoczyliśmy do lasu posłuchać pierwszych bitów. Nie wyciągałem z bagażnika po ciemku aparatu. Nie miałem nawet siły po ~7h podróży by fotografować. Słuchałem.

Następnego dnia rano, zobaczyłem ogromne pole namiotowe, niesamowitych ludzi i cudowny zapach ziół, przypraw i kadzideł.

(kliknij żeby przeglądać)

Poniższe zdjęcie to niesamowita historia. Siedziałem z Wojtkiem, przygotowywaliśmy się do jego setu, on swoje sprzęty, ja aparaty i kamery. I wtedy zauważyłem dziewczyny które zapytałem, czy mogę je sfotografować.

17. października jadę przez moje miasto i widzę plakat. Gosia, bohaterka filmu, z którą tylko przez chwilę, wtedy tam w lesie, zamieniłem kilka zdań, to niesamowita dziewczyna!

Naraska - Bit na skraju Biebrzańskiego Parku

Tutaj jest videomix Wojtka z Tribalangi, trochę mnie tam widać z aparatem :) montażem tego zajął się Wojtek Mszyca. Świetnie oddaje klimat imprezy, zobacz to.

Naraska - IX Tribalanga Festival

Muzyka i wolność. I kakao.

 

Tego wieczora (i do rana) byłem jeszcze na setach estońskiego Oopus (bomba!) i Nevidimka (bomba!!), Mantiuk i muhumör.

 

Do namiotu wróciłem jak już słońce zaczęło wstawać.

Dzień 2.

Tego dnia tylko chwilę uczestniczyłem w imprezie - pociąg powrotny miałem dość wcześnie. Zahaczyłem o koncert mis i gongów tybetańskich. To było dla mnie jak…ciepły prysznic dla duszy. Fantastyczne!

Potem parę zdjęć na szybkim secie Naraski (na innej scenie), zakup prowiantu na drogę i podróż do Augustowa na dworzec.

Tribalanga 2025 - pragnę.


 
 
Previous
Previous

Maroko

Next
Next

Maroko